piątek, 1 stycznia 2016

1/01/2016
Pierwsze nocne kroki w Brisbane, jeszcze w amoku jetlagu. Widok na City i story Bridge z okolic Riverside i Brisbane Botanic Gardens.
Wylądowaliśmy w tropikalnym Brisbane 29 października 2015. 

Powoli wracamy do normalnego (czytaj rowerowego) trybu życia, co za tym idzie do roweru, Od pewnego czasu nosiliśmy się z zamiarem pisania bloga bardziej osobistego, swego rodzaju kroniki wycieczek i rodzinnych podróży rowerowych. Głównie dla siebie, bliższych i dalszych znajomych i rodziny, Wyjazd do Australii zmotywował nas wreszcie żeby zacząć. Może wyjdzie z tego również coś ciekawego dla szerszej publiki, choć nie jest to celem. Nie zamierzamy też raczej kontynuować Wolnego Roweru.

Zapowiada się zatem na początek dość osobista kronika pobytu w Australii. Oczywiście, głownie z perspektywy turystycznej, ale prawdopodobnie, aby uniknąć odpowiadania często te same pytania i opisywania w listach życia na drugim końcu świata, pojawią się też wpisy o prozie życia na emigracji w Australii. Zobaczymy.

Na dobry początek, kilka migawek z drogi z telefonu.

Jeszcze Warsaw Chopin Airport

Pierwsze uderzenie gorąca na lotnisku w Dubaju.

Poznajemy Airbasa A380


Nowszy post
Previous
This is the last post.

0 komentarze:

Prześlij komentarz